Akcja u Socjopatki #COPOMATURZE przywołała wspomnienia. Studia… Kiedy to było ;) 

Dziś chciałabym się z Wami podzielić historią mojego wyboru studiów.

Kiedy ja kończyłam szkołę średnią decyzja o przerwie na przemyślenia, zastanowienie się co tak naprawdę chce się robić w życiu była postrzegana jako fanaberia. Wszyscy tłumnie szli na studia “bo tak wypada” i “dobrze mieć jakiś papierek“, “bo tak trzeba“. Ja nie miałam na siebie pomysłu. Nie wiedziałam jaka dziedzina byłaby dla mnie fajna, w czym się sprawdzę i co da mi satysfakcję. Postanowiłam zdawać na psychologię i szalenie wtedy modny kierunek zarządzanie i marketing czyli takie trochę wszystko i nic. Los zdecydował za mnie. Na psychologię się nie dostałam. A nie powinnam była oddawać swojej przyszłości w ręce czegoś tak niepewnego jak przypadek.

Zarządzanie i Marketing może nie było by taki  złe gdyby nie fakt że był to kierunek na uczelni technicznej. Czyli przez 3 pierwsze lata nie miałam właściwie zajęć z marketingu za to miałam niezliczoną ilość fizyk i innych przedmiotów technicznych z obróbką skrawaniem, rysunkiem technicznym i spawaniem na czele. Wymęczony (i zupełnie zbędny) tytuł inżyniera mam do tej pory. Za to uważam że było absolutnie stracone 1000 dni.

 Teraz nie dałabym sobie zabrać 3 lat życia. 

 Te lata to i tak dziura w edukacji i to większa niż bym zrobiła sobie zupełnie wolne od nauki.  

 Już wiem, że nie warto brnąć w coś co już na początku właściwie nie ma sensu. 

Tak naprawdę dopiero po 6 latach pracy odkryłam co chcę w życiu robić i po kilku kursach, przeczytanych książkach i wielu projektach postanowiłam ugruntować wiedzę studiami w zakresie grafiki. Z każdych zajęć wyciągałam 110%, angażowałam się w dodatkowe projektu, poszerzałam wiedzę. Wiedziałam co mnie interesuję i w którą stronę chcę iść. To był naprawdę dobry czas na studia.

Dziś już wiem, że warto postawić kropkę a nie w nieskończoność przeciągać przecinkami coś co powinno być zakończone. Że czas to najcenniejsze co mamy i nie ma sensu go tracić. Studia są extra, ale efektywne są tylko wtedy gdy dobrze poznaliśmy siebie i wybraliśmy trafnie kierunek.

A co jeśli na początku jesteśmy przekonani ci do naszej decyzji a potem czas ją weryfikuje? Daj sobie drugą szansę! A potem kolejną i jeszcze następną. Tyle ile potrzebujesz!

 Szukaj, sprawdzaj, eksperymentuj. Nie bój się zmian. One zawsze przynoszą coś dobrego.