Twoja praca – twoja pasja.

Rzuciłaś etat, żeby robić to co kochasz. Pracujesz w domu, popijasz pyszną kawę, robisz fajne projekty albo produkty jeden po drugim. Masz czas żeby się rozwijać właśnie w tym kierunku jakim chcesz. Żaden szef lub szefowa nie sterczy ci nad głową i nie zarzuca zadaniami, których wcale nie masz ochoty robić. Sama jesteś sobie sterem – żeglarzem – okrętem. Całkowita swoboda.

Czy w związku z tym może się pojawić wypalenie zawodowe?

Czy możesz mieć słabszy tydzień lub nawet miesiąc?

Czy praca o jakiej zawsze marzyłaś może zacząć mączyć albo więcej, porządnie wkurzać?

I jak to powiedzieć głośno, kiedy wszyscy dookoła mówią PRZECIEŻ TEGO WŁAŚNIE CHCIAŁAŚ!!!

Praca twórcza na swoim – prawdy i mity

W każdej pracy, nie tylko tej kreatywnej jest czas, kiedy pomysły nie wpadają do głowy tak łatwo jak wcześniej a realizacja zajmuje znacznie więcej czasu niż powinna i niż jak to miało miejsce przy innych tego typu zadaniach. Może kreatywni mają w tym zakresie nieco gorzej bo generowanie pomysłów to znaczna część naszej pracy a realizacja to często margines. My kreatywni zastanawiamy się wtedy czy już się skończyliśmy? Wypstrykaliśmy? I co wtedy? Czas na zmianę branży? Albo co gorsze, czy to oznacza że się nie sprawdziliśmy? Żaden pomysł nie jest wystarczająco dobry ani ciekawy, rysujesz albo piszesz coś cały dzień a potem kasujesz  ..  znasz to?

Mi co jakiś czas też w głowie pojawiają się te pytania. I trudno mi się przyznać przed znajomymi i rodziną, że mam mniej kreatywny czas bo przecież przejście na swoje było moją świadomą decyzją. Mogłam mieć przecież inny zawód w którym kreatywność nie jest głównym zasobem. Ale wybrałam prace grafika, i co wtedy gdy w głowie pustka a klient czeka na projekt z efektem WOW!

Mam kilka książek o kreatywności, przeczytałam je i znam sposoby na jej pobudzanie ale czasem coś nie działa. Piszą- idź na spacer a ja pędzę przez park bo wiem że powinnam pracować, bo deadline się zbliża. Mówią idź to kina- a ja nie umiem się skupić na akcji bo w głowie układam maila do klienta z prośbą o przesunięcie terminu. I co tu wtedy zrobić?

Teraz już wiem – zaakceptować ten stan. Nie jest to łatwe ale konieczne.

 

Matematyczne wytłumaczenie czyli sinusoida kreatywna

Odkryłam naukowe uzasadnienie tego zjawiska – to sinusoida kreatywna. Żeby była górka pomysłów musi co jakiś czas być kreatywny dołek. Okazuje się, że to stan absolutnie normalny i na dodatek nie jest jakąś nowością. Taka sinisoida daje nam rozwój ale jednocześnie (wbrew pozorom) zapobiega wypaleniu zawodowemu, bo krótka przerwa od bycia na górze powoduje odpoczynek mózgu, robienie innych rzeczy niż w czasie szczytu kreatywności. Siedzimy pod kocem i czytamy książki albo oglądamy seriale na które nie było czasu a dla naszego mózgu jest to zbawienne. I mało tego  – to co zobaczymy i przeczytamy z pewnością zaowocuje w przeszłości nowymi konceptami.

Dlatego już z tym nie walczę. Wiem, że spadki formy kreatywnej pojawiają się co jakiś czas i dlatego jeszcze lepiej wykorzystuję czas kiedy ich nie ma. Działam! Po to by ten słabszy czas nie zbiegł się z wieloma projektami na deadline i żeby w tym czasie robić absolutne minimum.

Taka falista sinusoida to prosta droga do rozwoju. Robienie ciągle tego samego w ten sam sposób jest dla przeciętniaków. Dlatego zaakceptujmy ten stan i wykorzystuj flow i regeneruj się w ich spadku.

Fantastycznego wykorzystania kreatywnych górek i szybkiego wydostania się z dołków 😁